Na jakich materiałach opierają się wasze analizy uchwał?
Punktem wyjścia jest zawsze tekst przyjętego dokumentu oraz zapis przebiegu posiedzenia. Sięgamy też po uzasadnienie projektu, opinie komisji i stanowiska resortów, jeśli zostały upublicznione. Gdy któraś z tych części jest niedostępna, piszemy o tym wprost w tekście, zamiast domykać lukę domysłem.
Czym różni się u was reportaż od analizy?
Reportaż opisuje zdarzenie i jego tło, analiza natomiast porządkuje skutki i wskazuje, gdzie przepis jest nieprecyzyjny. Nie mieszamy tych form w jednym materiale. Czytelnik od pierwszego akapitu wie, czy dostaje relację z wydarzenia, czy próbę oceny rozwiązań prawnych.
Jak traktujecie wypowiedzi anonimowych rozmówców?
Zdarza się, że źródło w instytucji publicznej może mówić tylko pod warunkiem nieujawniania nazwiska. Wtedy podajemy w tekście, jaką funkcję pełni ta osoba i skąd czerpie wiedzę o sprawie. Nigdy nie opieramy całego materiału na jednej takiej wypowiedzi, a każdą próbujemy potwierdzić niezależnie.
Kiedy poprawiacie opublikowany tekst?
Błędy rzeczowe poprawiamy od razu i dopisujemy datę korekty na końcu artykułu. Zmiany redakcyjne, które nie wpływają na sens, nanosimy bez osobnej notki. Jeśli po publikacji pojawią się nowe dokumenty zmieniające wymowę tekstu, dodajemy aktualizację, a nie ciche przepisanie całości.
Czy przyjmujecie materiały od czytelników?
Tak, zwłaszcza dokumenty, na które trudno trafić w oficjalnych wykazach. Wystarczy krótki opis sprawy i skan lub link do źródła. Nie obiecujemy publikacji, ale każdą przesłaną rzecz sprawdzamy i odpowiadamy, nawet jeśli temat nie trafia do dalszej pracy.